Przejdź do komentarzy

Czy warto stosować preparaty odstraszające kleszcze i się szczepić? Niewidoczny gołym okiem intruz zaczyna atakować

kleszcz
Fot. pixabay

Kleszcze atakują wiosną i jesienią. Przed nami długi, majowy weekend. Jest ciepło i słonecznie, chętnie spędzamy czas na powietrzu, w lasach i parkach. Jak uchronić się przed kleszczami, które wywołują wiele chorób? Czy warto siać panikę?

 

Co roku, wiosną wszystkie media przypominają o zagrożeniu, jakie niosą kleszcze.

Jak mówi Maciej Kondrusik z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku: „kleszcze żerują, gdy temperatura wzrasta powyżej 10 stopni. Sezon ukąszeń przez kleszcze zaczyna się w kwietniu i maju. Latem, gdy temperatura jest bardzo wysoka zazwyczaj nie kłują".

Niepozorny, a groźny pajęczak

Kleszcze są pajęczakami. Wyróżnia się prawie 900 gatunków, z czego 20 występuje w Polsce. Najbardziej popularnymi gatunkami są kleszcz pospolity (wczepia się w człowieka) oraz łąkowy (ich żywicielem są zazwyczaj zwierzęta). Żyje średnio 2-3 lata, jego fazy rozwojowe to: jajo, larwa, nimfa i dorosły osobnik.

– Nimfy lub samice kleszczy atakują ludzi. Szczególnie aktywne są wiosną i wczesną jesienią, gdy zaczyna się sezon grzybobrań – tłumaczy Kondrusik. Kleszcze wywołują takie choroby jak boreliozę z Lyme, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, babeszjozę, bartonellozę, anaplazmozę, tularemię czy riketsje. Uważa się, iż kleszcze są wektorami 200 gatunków pierwotniaków z rodzaju Babesia i Theileria, 130 różnych wirusów, 40 gatunków bakterii (w tym krętków i riketsji) oraz filarii i grzybów.

Wzrasta liczba chorych

– Samo ukłucie przez chorego kleszcza może spowodować wystąpienie zapalenia opon mózgowych, gdyż w jego ślinie znajdują się wirusy. Natomiast, aby doszło do zakażenia boreliozą, potrzeba od 18 do 24, a nawet 36 godzin, bowiem krętki borrelii występują w jelitach kleszczy – wyjaśnia Kondrusik. Dane z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku nie napawają optymizmem. Anna Obuchowska, rzecznik WSSE, informuje: „W 2017 r. w województwie pomorskim zgłoszono 1466 przypadków boreliozy. W I kwartale 2018 r. zostały zarejestrowane 204 zachorowania". Najwięcej przypadków boreliozy wywołanej przez kleszcze odnotowano w powiecie bytowskim (217), w Gdańsku (159) i w powiecie kościerskim (149), natomiast najmniej w powiatach malborskim (11) i nowodworskim (11) oraz Sopocie (19). Przypomnijmy, że w 2016 r. było 1315 zachorowań, a w 2015 r. było 885.

– W 2017 r. oraz 2018 r. nie zgłoszono zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu. Chodzi o to, że w przypadku zachorowań na wirusowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu  o etiologii wirusowej, pacjenci są leczenie objawowo i bardzo rzadko jest zlecana diagnostyka mikrobiologiczna – wyjaśnia Obuchowska.

Borelioza sieje spustoszenie

– W Trójmiejskim Parku Krajobrazowym ponad 20 proc. populacji kleszczy jest nosicielem krętków borrelii. To więcej niż na Kaszubach – tłumaczył dr hab. Tomasz Smiatacz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Borelioza jest wywoływana przez krętki (bakterie) z rodzaju Borrelia burgdorferi.

– Podstawowe znaczenie w szerzeniu się zakażeń w środowisku mają gryzonie, które są głównym rezerwuarem  krętków – mówi Aneta Bardoń-Błaszkowska, kierownik Oddziału Epidemiologii i Statystyki WSSE. – Ponadto, krętki stwierdzono u zwierzyny leśnej, niektórych ptaków i jaszczurek. W epidemiologii duże znaczenie odgrywa to, iż kleszcze mogą przenosić krętki między sobą z samicy na potomstwo, a następnie z jednej postaci rozwojowej na kolejną – dodaje Bardoń-Błaszkowska. Objawy boreliozy są zróżnicowane i mogą być niespecyficzne. – Choroba przebiega generalnie w dwóch fazach. Pierwsza faza związana jest z pojawieniem się u 70-80  proc. zakażonych  rumienia wędrującego. U osób leczonych mija po kilku dniach, u osób nieleczonych utrzymuje się przez 3-4 tygodni. Zmianom skórnym mogą towarzyszyć objawy grypopodobne – tłumaczy Bardoń-Błaszkowska.

Niestety czasem pacjenci nie wiedzą, że mieli kontakt z kleszczem. Zdarza się, że latami szukają przyczyn złego samopoczucia, nie wiedząc, że sprawcą ich nieszczęścia jest ten niewielki i prawie niewidoczny gołym okiem intruz.

– Nieleczona borelioza po kilku tygodniach może przejść w fazę drugą charakteryzującą się stanem zapalnym stawów lub uszkodzeniem mięśnia sercowego lub opon mózgowo-rdzeniowych i nerwów (neuroborelioza) – ostrzega Bardoń-Błaszkowska.

Postać neurologiczna objawia się m. in.: bólami głowy, sztywnością karku i mięśni, apatią, agresją, zaburzeniami koordynacji. 

Dr hab. Tomasz Smiatacz uspokaja: „boreliozę można skutecznie wyleczyć". – Konieczne jest stosowanie antybiotykoterapii. W przypadku postaci skórnej boreliozy leki doustne stosuje się do maksymalnie 21 dnia, a u chorych na neuroboreliozę preferowane jest leczenie dożylne przez 28 dni. Jeśli leczenie nie przynosi skutków i pacjent nadal odczuwa dolegliwości, oznacza to, że być może został źle zdiagnozowany. Podobne objawy neurologiczne może dawać np. stwardnienie zanikowe boczne­ – dodaje Smiatacz.

Ulotka_ jak uniknąć boreliozy

Warto się chronić – stosować preparaty odstraszające, dokładnie obejrzeć ciało i się zaszczepić

Aktywność kleszczy zaczyna się wczesną wiosną i trwa aż do początków zimy. Pajęczaki lubią wilgoć, dlatego jeśli lato jest sucho, to ich aktywność spada. Wybierając się do lasu, parku, na działkę czy nawet do przydomowego ogródka zaleca się stosowanie środków odstraszających te pajęczaki. Należy też ubierać się w odzież z długim rękawem i nogawkami, a na głowie mieć czapkę. A po powrocie koniecznie trzeba dokładnie obejrzeć całe ciało. Kleszcze uwielbiają pachy, pachwiny, zgięcia kolan czy skórę głowy pod włosami, czyli miejsca ciepłe i wilgotne. Głodne potrafią z ubrania przejść na skórę lub przeskoczyć ze zwierzęcia np. psa czy kota na człowieka. Dlatego najlepiej zdjąć ubranie i od razu wziąć prysznic. Istnieje prawdopodobieństwo, że kleszcz sam spadnie, gdyż jeszcze nie zdążył się w nas wgryźć. Jeśli zauważymy na sobie pajęczaka, koniecznie musimy się go pozbyć. Co ważne, ukłucie kleszcza bywa niezauważalne, gdyż w ślinie ma substancję znieczulającą, ale jednak może mieć poważne skutki, zwłaszcza jeśli jest nosicielem boreliozy. Na tę chorobę nie ma szczepionki. Natomiast można ją przyjąć, aby zabezpieczyć się przed zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych, które wymaga leczenia szpitalnego. Szczepionka jest odpłatna. Koszt jednej dawki to ok. 100 zł. Trzeba przyjąć przynajmniej dwie szczepionki, aby uzyskać odporność.  Pierwszą – najlepiej wziąć zimą, drugą – po 1-3 miesiącach, a ostatnią po 5-12 miesiącach. Po trzech latach należy przyjąć dawkę przypominającą, a po 3-5 latach kolejną. O tym, że jest ona skuteczna świadczy zmniejszenie liczby chorych wśród leśników, których od 1993 r. obowiązują szczepienia.

Trzeba usunąć kleszcza jak najszybciej

Najlepiej chwycić pajęczaka delikatnie przy skórze pęsetą za głowę (nie za tułów) lub specjalnym przyrządem, który można kupić w aptece to m.in. pompka lub tzw. kleszczołapki i wyciągnąć jednym ruchem. Ważne, aby wyjąć kleszcza w całości. Miejsce, z którego wyjęliśmy intruza należy zdezynfekować. Poza tym, nie wolno smarować go masłem czy alkoholem, wydrapywać czy wykręcać, gdyż grozi to oderwaniem główki i wyjmowany chory pajęczak, może nas zarazić.
view szablon artykułu



Używamy cookies i podobnych technologii w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że ciasteczka będą umieszczane w Twoim urządzeniu elektronicznym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
Akceptuj